Friday, June 12, 2015

Życie jest jak owoce


Życie jest jak owoce…

czasem słodkie,

czasem gorzkie,

czasem kwaśne.

Świeże, dojrzałe albo zgniłe...


Tuesday, May 12, 2015

Muzyczne sito #2

Jakiś czas temu pojawił się już taki wpis, w którym wrzuciłem trochę numerów, albumów oraz mixów, które wtedy najczęściej gościły na moich słuchawkach - Muzyczne sito #1.



Czas na powtórkę i podzielenie się z Wami dźwiękami, które towarzyszą mi w ostatnim czasie zdecydowanie najczęściej... Taka luźna zbiórka utworów i miksów wszelakich... Posłuchajcie, może znajdziecie coś dla siebie.

"One good thing about the music, when it hits you feel no pain."


DJ Caspa - nie ma co pisać, trzeba słuchać.



Tuxedo - Tuxedo / Wyśmienite boogie! https://stonesthrow.bandcamp.com/album/tuxedo



DJ Dobry Kick - Can I kick it? Cała epka kozak. To powinno wyjść na placku!



Dragon Suplex - po porstu mistrz.



Chłopaki z Wrocławia - fajne rzeczy robią. Astro Buhloone



Jazz Spastiks - za każdym razem najwyższa półka. Polecam wersje instrumentalną.



Cosmonostro - #420 if ya know what i mean...



Daniel Drumz - tego Pana nie trzeba przedstawiać.



Sparkz - Manchester trzyma poziom!



TCTS - buja, bardzo buja.



Zachęcam również do polubienia profilu Keep The Vibe na FB, gdzie od czasu do czasu możecie znaleźć spokojne około rapowo, funkowe lub instrumentalne produkcje w pozytywnym klimacie. 

 KTV FB


Friday, May 8, 2015

Having a conversation - film dokumentalny

Siema! 

Chciałbym bardzo serdecznie zaprosić wszystkich do obejrzenia krótkiej produkcji filmowej mojego autorstwa pt. "Having a Conversation". Dwudziestominutowe video przedstawiająca elementy takich stylów tanecznych jak Breaking i Rocking. Film prezentuje również w jaki sposób zachodzi komunikacja i interakcja pomiędzy tancerzami w trakcie tańca.

Film pozwala zapoznać się z historią i znaczeniem pewnych ruchów tanecznych wykonywanych przez bboys/bgils oraz rocker'ów. Jest to kompilacja wywiadów oraz archiwalnych materiałów wideo z różnych imprez tanecznych.

Dokument zawiera rozmowy z takimi tancerzami jak:
Alien Ness (USA, Bronx) - Mighty Zulu Kingz
Poe One (USA, San Diego) - Style Elements Crew
Wawix (POL. Ostrów Wlkp.) - Rocking With Flavour
Suseł (POL. Ostrów Wlkp.) - Rocking With Flavour


Monday, April 20, 2015

Facebook - czyli co by było gdyby...


Facebook – co by było gdyby… nagle go zabrakło

Większość z nas na co dzień posługuje się różnego rodzaju mediami społecznościowymi. Dzielimy się ze światem praktycznie wszystkim: myślami, zdjęciami, opiniami, wymieniamy linkami, czatujemy itd.. Dziś social media są nieodłącznym elementem codzienności. Facebook jest aktualnie jednym z najbardziej popularnych narzędzi do wymiany wszelkich informacji… No właśnie, a co by było gdyby…

Co by było gdyby nagle go zabrakło? Pierwsze co przychodzi mi na myśli to, to że pewnie nie czytał / czytałabyś tego wpisu, bo właśnie na fb najczęściej sam wrzucam linki do bloga. Nie mam zamiaru dywagować o pozytywach i negatywach tego wynalazku, bo w tym temacie po pierwsze nie jestem eksportem, po drugie byłaby to długa debata, a po trzecie nie o to chodzi w tym wpisie... Osobiście uważam, że jako zbiór wielu funkcji internetowych facebook jest kozacki, ale jak już pisałem – nie o tym.

No to co by było, gdyby nagle go zabrakło? Pewnie byłoby podobnie jak z wodą albo prądem. Jak są to wszystko gra, a gdy choć na chwilę ich brakuję, dopiero uświadamiamy sobie jak bardzo jesteśmy od nich zależni i że potrzebujemy nieustannie. A jak nie ma ich na dłużej,  wtedy zaczyna się panika i spore trudności. Czy w takim razie facebook jest dziś takim naszym prądem i wodą internetu?

Wydarzenia, konwersacje, przesył plików, promocja różnorodnych biznesów, osób, działań, społeczności, miejsc itp. odbywają się głównie na fejsie. Czy w takim razie gdyby zniknął facebook powstałby od razu nowy serwis internetowy, łączący te wszystkie funkcje? I czy zyskałby taką popularność? Czy idea fejsa i jego żywotność w końcu się wyczerpią? Jak bardzo potrzebujemy fecebook’a do funkcjonowania? Kto by na tym stracił a kto zyskał? Agencje Medowie straciłyby sporo pracy a Internetowi hejterzy opcję do wrzucania ludziom dissów. Może nie ma sensu zastanawiać się nad tymi pytaniami w tym momencie, ale kto wie, czy już niedługo nie pojawi się taka potrzeba. Wszystko przecież kiedyś się kończy.

Może jak zabraknie fejsa, to zaczniemy się częściej spotykać, dzwonić do siebie, pisać esy, wychodzić wspólnie. Zaoszczędzimy czas i będziemy pożytkować go w zupełnie inny sposób, jakoś tak naprawdę bardziej społecznie? Czy to tylko moje nierealne marzenie? A może jednak stracimy czas latając po różnych portalach i serwisach szukając ważnych dla nas informacji i kontaktów. Na pewno bez fb, nie nawiązalibyśmy wielu znajomości, nie dowiedzielibyśmy się o masie rzeczy, które są dla nas istotne, ale czy przypadkiem nie popadliśmy w taki wirtualny wir mediów społecznościowych, które często pomagają podkarmiać ego, rozleniwiają i potrafią nieco manipulować naszym nastrojem?

Chyba warto mieć to wszystko na uwadze i umieć wyrobić sobie własne zdanie w tej materii. Może jutro ktoś odłączy „wtyczkę od internetu”.

Już dziś mówi się, że jeśli czegoś nie ma w Google to, to nie istnieje. Niedawno jeden z moich znajomych powiedział nieco humorystycznie: „If it’s not at instagram it didn’t happend.” Ja będę się skłaniał ku opcji social – takiej naprawde social, jak to się mówi w „realu”. Niech facebook pozostanie medium, które pomaga ogarnąć nam co trzeba i będzie mostem między rzeczywistym a wirtualnym światem, choć mimo wszystko dla wielu granica tych dwóch wymiarów z dnia na dzień zaciera się coraz bardziej.

Thursday, April 9, 2015

Wspieraj lokalne inicjatywy

Jeśli jesteś w stanie utożsamić się z kimś, kto lokalnie tworzy dowolną inicjatywę np. biznes, sklep, sztukę, lokal czy wydarzenia, to znaczy, że w jednym miejscu są już dwie, a może nawet dużo więcej osób, które coś łączy. Wspierając miejscowe pomysły, produkcje czy miejsca tworzymy pewną więź…



Zastanawiasz się czasami nad tym skąd faktycznie trafiają do Ciebie pewne produkty które kupujesz, kto właściwie zajmuje się miejscem, w którym lubisz przebywać, albo robisz zakupy? Czy ma to dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie? Dla mnie tak! Chociażby w kwestii wydawania kasy. Chce wiedzieć na co wydaję pieniądze i komu one rzeczywiście mogą pomóc. Kto na tym zyska? Czy będzie to ktoś, kto wkłada serce i energię w to co robi, czy tylko wieki moloch, który istnieje wyłącznie po to by tłuc kasę?

Wiadomo – bywa, że czasami robiąc zakupy jesteśmy skazani na sieciówki, czy rzeczy, których nie jesteśmy w stanie ogarnąć lokalnie. Jeżeli jednak mamy wybór możemy postarać się zastanowić nad tym, co robimy z naszą kasą, czasem i energią. Warto wspierać wspólną ideę, lub pomysł który w jakimś stopniu nas interesuje, albo po prostu go lubimy.

Między innymi dlatego staram się dokonywać wyborów, które poprzez moje działanie mogą choć minimalnie wpłynąć na czyjś rozwój. I nie chodzi tu tylko o napychanie portfela… Chodzi również o to, że ktoś widzi i czuje, że jego praca została w jakiś sposób doceniona, że jest ktoś komu podoba się to co robisz. To może dać komuś kopa i inspirację do dalszego działania, może rozwinąć kolejne pomysły, a może nawet nakręcić nowe marzenia... Samemu też możemy dowiedzieć się więcej o danych produktach nie ważne czy to będzie ciuch, piwo, dżem, obraz czy cokolwiek innego. Czasem nadarza się  również okazja by osobiście poznać sprawcę danego zamieszania. Więc to działa w dwie strony – każdy coś zyskuje.

To tak w skrócie, bo można by się więcej rozpisać na temat wspierania miejscowych inicjatyw. Dziś dzięki temu, z czego właśnie korzystasz – INTERNETU – lokalne może stać się globalne. Warto też często mieć to na uwadze. Chodzi o ideę! Mówiąc miejscowe inicjatywy mam na myśli te, które pozwalają realizować się ludziom, dają satysfakcję a czasami w nieco większej skali wspierają rynek, budują pozytywną atmosferę. Zwyczajnie sprawiają, że nasze życie jest ciekawsze i ma sens.

Wspierajcie swoich znajomych, przyjaciół, ulubionych twórców, producentów, miejsca w których lubicie zjeść, napić się kawy, czy po prostu odetchnąć… Jeśli już to robisz to świetnie, a jeśli jeszcze nie, to zacznij od zaraz!

Poniżej wrzucam kilka linków tych, którzy wkładają energię i zajawkę w to co robią… kliknij na foto by wejść w link. 

Turkawka - kawiarnia
 Turkawka - FB

Serah Boom Clothing - odzież
 Serah Boom Clothing

Phat Vibez Records - Wytwórnia muzyczna
 Phat Vibez Records - FB

Esimo - Odzież
 Esimo Clothing

Kajak Custom - ręcznie robione ramy rowerowe
 Kajak Custom - Web page

SKNY - produkcja części rowerowych
 SKNY - części rowerowe

Klamerka - odzież limitowana
 Klamerka - Web page

Fundacja Twoja Pasja - działalność społeczna
 Fundacja Twoja Pasja - działalność charytatywna

No Names - sklep internetowy
 No Names - Web Page

Agata Feelin' - ręcznie robione torby i worki
 Agata Feelin' - FB

Seventy One - skim boards
 Seventy One - FB

Slope - freestyle'owe czapki
 Slope - Web Page


Jeśli masz pomysł kogo mógłbyś dorzucić do tej listy to śmiało umieść link w komentarzu! 


Sunday, January 11, 2015

Universe is music




Music is a vibration.

Vibration is a universe.

The Universe is music.

Dancing is making love with the music.

Every time I dance I make love with the Universe.

Just let the music play…




Wednesday, May 14, 2014

Muzyczne sito

Siema,

dzisiejszy wpis, nie będzie dotyczyć żadnej konkretnej rozkminy, wydarzenia czy tematu… Chciałbym się czymś z Wami podzielić… a mianowicie pewną selekcją muzyczną.




Bicie serca nadaje rytm, przyroda i natura żyją swoim rytmem. Każde miasto też ma swój własny rytm życia – tego dziennego (oficjalnego) i nocnego (tego o którym mniej się mówi).

Rytm i dźwięki natury tworzą jakąś melodię – muzykę.. miasto tworzy hałas, który w jakiś sposób też jest harmoniczny. A my ludziki, czy to na wsi czy w mieście mamy w sobie naturalną potrzebę słuchania różnych dźwięków. Niektórzy tworzą też swoje dźwięki i kompozycje.

Ilość muzyki dookoła nas w obecnych czasach jest powalająca. Masa ludzi chce tworzyć swoje utwory z lepszym i gorszym skutkiem. Mejnstrimowe stacje radiowe zasypują ludzi podrzędną muzyką bez wyrazu (jak dobrze, że tego nie słucham), albo wciskają tzw. „klasyki”, które od 20 albo i 30 lat lecą w kółko w takiej samej rotacji. Trzeba znaleźć swoje źródła (zapewne takie macie) a później dokonać jeszcze surowej, lub mniej surowej selekcji.

Chciałbym dziś wrzucić kilka linków do utworów i albumów i mixów, które ostatnio często spotykają się z listą odtwarzania w moim mp3, lub na kompie. Nie są to najnowsze perełki ze świata muzy, ani wcale najbardziej wyszukane undergroundowe produkcje. Są to po prostu utwory, na które ostatnio mam tzw. wczówkę. Lubię sobie ich sporo słuchać (ostatnio) Pewnie za tydzień, miesiąc lub dwa selekcja zmieni się odrobinę, albo bardzo radykalnie, jednak na pewno będę wracać do tych produkcji... Rozstrzał jest dość spory… ale może i wy znajdziecie w tym przedziale coś dla siebie… kawałki na wieczór, imprezę, popołudniowy relax albo na solidny trening. Przesiane przez moje gustowe sito  kawałki i albumy, które mi ostatnio towarzyszą…

Zaproszę Was od razu do słuchania audycji Fleszlajt w Radiu Ram, gdzie średnio raz w miesiącu serwujemy (Dr Oldskul, Jazera, Maciek i Charlie G) nieco klasycznych rapowych i funkowych dźwięków, ale wkradają się tam również nowsze wibracje...

Werkha - Lapwing (bardzo ciekawa epka, polecam gorąco;))



Pharell Williams - G I R L (cały album, tu tylko kawałek Hunter)


WALDO - Pick Your Own Poison


Shouts mix 2013

DJ Timber - Roots


DJ Shorty



Godlink - God Complex


Daniel Drumz

Tuesday, April 8, 2014

Sezon na Styl w Krakowie - czyli Jabra Style Season 2014


Sezon na styl skończył się? A może dopiero się rozpoczął? Moim zdaniem Sezon na Styl dopiero się rozkręci.

Od imprezy w Krakowie minęło już kilka dni, ale mimo wszystko wydaje mi się, że wielu osobom, które w niej uczestniczyły dalej udziela się klimat tego co wydarzyło się w miniony weekend.


W listopadzie 2011 r. odbyła się pierwsza edycja Style Season, którą organizowali chłopaki z ekipy Polskee Flavour. Już w tedy zawody z konkretnym impetem zaznaczyły swoją obecność na mapie polskich zawodów breakingowych i hip-hopowych. Po 2,5 roku doczekaliśmy się drugiej odsłony krakowskiej imprezy. Większy rozmach, więcej ludzi, solidniejsza oprawa, jeszcze więcej energii i jeszcze wyższy poziom. Każdy kto odwiedził Kraków po to by wziąć udział w tym wydarzeniu, na pytanie – Jak było? –  może sobie odpowiedzieć sam. Ja bawiłem się bardzo dobrze i właśnie z tego jestem najbardziej zadowolony.

Tym, którym nie udało się dotrzeć z różnych powodów, w głowach powinna się pojawić myśl i cel – Być na następnej edycji Style Season!

Oczywiście za każdym razem możemy doszukiwać się plusów i minusów danego wydarzenia, chwalić albo krytykować, ale nie o to się tu rozchodzi. Uczymy się na błędach, a dobre słowa niech motywują do kolejnych działań – prosta sprawa!

Cieszy mnie fakt, że tak wielu ludzi z całego kraju, różnych środowisk, różnych ekip i o różnym (mam tu na myśli osobistym) podejściu do tańca i naszej kultury, zjawiło się w jednym miejscu, o tym samym czasie, by wspólnie tworzyć i świadomie budować naszą scenę. Liczba uczestników we wszystkich kategoriach (ok. 80 trójek na breakining, 28 par w poppingu i ok. 60 dwójek w hiphopie – sic!) świadczy o tym, że w naszym kraju jest masa ludzi, którzy ciągle mają zajawkę na to by się rozwijać, konkurować ze sobą, uczyć się i dobrze bawić. Po mimo tak dużej frekwencji i tak zabrakło kilku wyjadaczy ze sceny, a szkoda, bo myślę, że mogłoby być jeszcze bardziej ekscytująco (może pojawią się następnym razem). Jaram się, że mogłem spotkać wiele osób, które spotykam bardzo rzadko, ale znów była okazja zobaczyć ich twarze chociaż na chwilę. To niesamowite, że po upływie tylu lat, wciąż łączy nas ta sama pasja (nie zależnie od tego, jak intensywnie ktoś do tego podchodzi). Częściej widuje niektórych ziomków z drugiego końca Polski niż własnego kuzyna czy znajomych z Wrocławia, z liceum, lub studiów. No cóż… tak to już jest jak się jest hip-hopowcem (hehe ;p).

 Funky Masons Crew

Style Season pokazało, że poza samymi zawodami mamy sporo elementów układanki, które dają nam całkowity obraz naszej zajawki i sprawiają, że dalej nam się chce w tym siedzieć. WIEDZA (panel, warsztaty) ZAWODY (3vs3, kids battle, Popping, Hip Hop), GRAFFITI JAM (Naver, Urwis, Turbo), MUZYKA (FLUE, DJ Plash, Mr Krime, DJ Smirnof, Blabbermouth, ChuchuJesz), IMPREZKI (before i after i nie tylko:))
Czekałem na drugą edycję Sezonu na Styl, doczekałem się. Już teraz czekam na kolejną odsłonę… może nie koniecznie za rok, może później. Tak, żeby znów wygłodnieć i wpaść z konkretną zajawką i energią.

Pozdrowienia dla wszystkich obecnych, chłopaków z Funky Masons oraz organizatorów! Do zobaczenia niebawem! Gdzie się widzimy?


Wednesday, November 6, 2013

Skazani na (auto)DERSTRUKCJE

Obserwując różne wydarzenia, sytuacje z życia co dziennego oraz całą masę innych czynników, które wpływają na nasze życie i rozwój jestem przekonany, że jeżeli nic szybko się nie zacznie zmieniać, to kraj, w którym mieszkamy jak i nas zarazem czeka (auto)DESTRUKCJA…
Jeśli naszym naturalnym, ludzkim celem jest rozwijanie się to, co w takim razie sprawia, że Polska i Polacy spadają na łeb na szyje?

Wystarczy spojrzeć na kilka oczywistych kwestii, żeby dostrzec, że poziom wiedzy, edukacji, wychowania i jakiegokolwiek zaangażowania społecznego ulega ciągłej degradacji…  I co gorsze, w coraz szybszym tempie.


Dlaczego tak się dzieje??
Odpowiedzi jest kilka. Nie trzeba być historykiem, żeby przeanalizować jak wyglądała historia polskiego narodu. Rozbiory – zakaz nauczania po polsku, niszczenie dorobku kultury, prześladowania itd. Wojny światowe – miały m.in. za zadanie dosłownie – wykoszenie polskiej inteligencji (np. Katyń, czystki profesorów na uniwersytetach itd.). Później praktycznie 50 lat ciemności życia w komunie i erze bezmyślnego przemysłu, roboli i prześladowania artystów oraz ludzi walczących z komunizmem. To piętno będzie się za nami ciągnąć prawdopodobnie przez kilka pokoleń, dosłownie jak smród po gaciach. Gdzie i kiedy miały rodzić się przełomowe idee i kto miał przekazywać wiedzę następnym pokoleniom?

W końcu wielki przełom upragniona „wolność” i tylko pozorne zmiany, bo przy władzy zostali Ci sami, tyle tylko, że wybielili się nazwą „socjaldemokratów” WTF? ale nie teraz o tym…

Gospodarka / ekonomia itp., itd…
W skrócie ujmując – państwowy majątek po roku 90’, rozprzedany i rozdany i rozkradziony wśród spulasów (wspomnianych powyżej), od najwyższych do najniższych szczebli. Państwowe spółki, koncerny i firmy sprzedane zagranicznym koncernom (czyli nic do nas nie wraca, nic u nas nie zostaje, nie my na tym zyskujemy). Praktycznie żadnego konkretnego polskiego kapitału. Wszystko się rozeszło (po kieszeniach i za granicę). Koszmarne podatki, ucisk społeczny, nieudolna władza karierowiczów i przerośnięty do nieokreślonych rozmiarów aparat biurokracji (żeby przepisy nami rządziły nie ważne co by się działo). Cuzamen do kupy – chaos, bieda, złodziejstwo i ch.. wiec co jeszcze.

Dodatkowo karmi się nas jakimiś super zapychaczami rzeczywistości jak EURO 2012, przygody Rutkowskiego czy mamy Madzi… śmiechu warte.

Zdrowie
O poziomie służby zdrowia nawet nie ma co pisać – szkoda nerwów;) Wystarczy spróbować dostać się na jakieś specjalistyczne badanie, które faktycznie musi zostać szybko wykonane. Podejście typu – jak nie umiera to poczeka, spotykane jest praktycznie na każdym etapie leczenia i kontaktu z lekarzem.

Młodzież młodsza i starsza
Co się dzieję z nadchodzącymi pokoleniami, które mają być przyszłością? NIC! Systematycznie zamieniają się w głąbów… Nie wszyscy oczywiście, ale jako masa – większość.
Sam nie jestem zwolennikiem „standardowych” procesów nauczania i wiem, że można swoją wiedzę rozwijać bez pomocy szkoły, ale tak czy inaczej, dzieciaki ze szkół nie wynoszą nawet elementarnej wiedzy, nie zależnie czy to podstawówka, gimbaza, czy liceum. Pewnie oglądaliście filmiki „Matura to bzdura”, albo „Testy Gimbazjalne”… brak słów.

Rozrywka ponad wszystko
Aktualnie dzieciaki w szkołach podstawowych pozbawione są zajęć z plastyki, muzyki czy gimnastyki korekcyjnej. Niby po co to komu, ale… tak naprawdę to bardzo potrzebne. Miałem okazję pracować z młodymi dzieciakami, które nie potrafiły klaskać do bitu, albo zrobić fikołka, będąc w 4 klasie podstawówki! Rosną nam upośledzeni zdrowi ludzie! Pamiętam jak w podstawówce na kilka klas przypadała jedna grubsza, otyła osoba. Krótko mówiąc miała lipę wśród pozostałych, a teraz? Na zajęciach pojawiało się kilkoro dzieci z oponkami, które nie potrafiły zrobić zwykłego skłonu.

Bardzo proste – Internet, komórki, tablety, telewizja (pranie mózgów) , chipsy, słodycze, brak ćwiczeń na WFie, nie czytanie książek, brak zabaw na boisku plus brak zainteresowania dzieckiem przez rodziców kumuluje się i sprzyja „tworzeniu” dzieci ZOMBI. Co ciekawsze, rząd chce wysłać do szkoły 6-ciolatki. Może po to by dłużej trzymać ich w garści i wcześniej zacząć ich degradować?

Czasami gdy jadę autobusem i do moich uszu, z reguły zatkanych słuchawkami, dolecą rozmowy „wschodzącej młodzieży”, mam wtedy ochotę za nich spalić się ze wstydu. Czy młodym ludziom naprawdę brakuje tematów do rozmów? A ich język zubożał do poziomu niższego niż zero krytyczne? A może to ja mam pecha i trafiam tylko na rozmowy poniżej jakiegokolwiek poziomu?

Edukacja
Czy szkoły wyższe naprawdę dają to czego potrzeba nam do rozwoju? Czy naprawdę kształcą inteligencję? Wystarczy przyjrzeć się niektórym prywatnym uczelniom, które rozdają indeksy na prawo i lewo. Student do póki płaci, będzie studentem, zawsze na coś można przymknąć oko, coś naciągnąć, przeciągnąć, obniżyć poziom, lub coś ominąć żeby student dostał się na kolejny rok, bo przecież za wyniki uczelni dostaje się dopłaty do nauczania;) Bez obrazy dla ludzi chodzących do szkół prywatnych (sam nawet taką kończyłem), ale na uczelni znalazło się naprawdę sporo głąbów, którzy mieli problemy z czytaniem, albo składaniem sensownej wypowiedzi i wyciąganiem konstruktywnych wniosków! To ma być „przyszłość narodu”? Poszedłem do prywatnej uczelni bo faktycznie oferowała mi to co mnie interesowało i próbowałem wyciągnąć z niej jak najwięcej, nie po to by marnować czas i pieniądze, czy po to by zaspokoić system. A pozostali?

Warszawki Hustlin

Trochę starsi szukają szczęścia
A gdzie są ci, którzy potrafią naprawdę dużo? Odpowiedź brzmi – wyjeżdżają. Całą masa młodych, utalentowanych ludzi, szukających konkretnego startu, pełni zaangażowania muszą emigrować w poszukiwaniu „lepszego życia”. Ogromna liczba ludzi (w milionach), dobrze wykształconych i ambitnych ludzi opuszcza kraj bo Polska nie pomaga im w życiu na miejscu. Ci, którzy powinni budować lepszą przyszłość uciekają, bo tu po prostu się męczą, pracują za grosze, lub w ogóle nie pracują (dziękujemy biurokracji!). Dzięki temu są świetnymi informatykami, inżynierami, lekarzami innymi specjalistami zasilającymi rozwój naszych sąsiadów. Niestety za granicą też nie wszystkim się udaje i jest im równie ciężko jak w domu.

Przypadek?
Może to nie przypadek? Może komuś zależy, żeby młodzi i zdolni ludzie wyjeżdżali, a w Polsce zostali tylko ci zdołowani, schorowani, prości i starzy, którymi da się łatwo sterować? Bo ich siła jest za mała by poradzili sobie z tym co się im narzuca? Nie jestem nacjonalistą, nie wiem czy jestem patriotą, po prostu widząc dookoła co dzieje się z naszym krajem robi mi się trochę przykro. Mam wrażenie jakbyśmy skakali na spadochronie, który musimy sobie uszyć w trakcie lotu.

Co dalej?
Podsumowując tych kilka głównych czynników wpływających na systematyczną degradację możemy powiedzieć, że jeśli nie zaczniemy takiej sytuacji zmieniać dość szybko, w niedalekiej przyszłości nasz kraj stanie się krajem nieudaczników, desperatów, prostaków, schorowanych starców i biedaków.

Te wszystkie sprawy są ze sobą połączone. To jak domino, jeden klocek powala następny i niezatrzymana układanka leci do końca… Jest na szczęście odsetek ludzi, którzy naprawdę się rozwijają, pomagają innym i odnoszą sukces wspólnie, lub samodzielnie. Miejmy nadzieje, że nie zachcę im się wyjeżdżać.


Zdrowie, edukacja, sztuka, wychowanie, sytuacja materialna… Od czego możemy zacząć realną poprawę? Zacznijmy od wyciągnięcia wniosków. Bo wiem, że jest jeszcze jasne światło w tunelu!


Monday, October 21, 2013

Werbalny bełkot a Matrix

Dlaczego nie rozmawiamy o rzeczach istotnych?

Mam wrażenie, że w gruncie rzeczy, większość dialogów faktycznie do niczego nie prowadzi. Fakt, nie każda rozmowa musi kończyć się wyciąganiem filozoficznych wniosków, albo życiowych przemyśleń, ale spora część co dziennej komunikacji to po prostu nieistotny potok pustych słów… zwykł werbalny bełkot... już dawno temu rapował o tym Fisz, ale może warto znów to sobie rozkminić…



Dlaczego?? Może to wina matrixa?

System nauczył nas tak, że jeśli wszystko się nam układa i jesteśmy „szczęśliwi”, to nie mamy na co narzekać i cała reszta otaczających nas rzeczy nas obchodzi (oczywiście za wyjątkiem tych, którzy są ciekawi świata). Jak się powodzi, to nie ma co zmieniać. Jest dobrze więc co tu drążyć…

Z drugiej strony, jeśli jest totalnie odwrotnie, czyli nic nam sie nie układa i nie jesteśmy „szczęśliwi”, jesteśmy tak zaabsorbowani walką o przetrwanie i naprawianiem codziennych problemów, że nawet na chwilę nie możemy pomyśleć o faktycznym rozwoju (staraniu się być lepszym od siebie, każdego dnia). Wiadomo, że każdy ma swoją miarę wartości i rzeczy istotnych dla niego, ale pewne sprawy dotyczą nas wszystkich w jednakowym stopniu. Jesteśmy zmęczeni tygodniem, pracą, zdrowiem, barakiem kasy  itp. całą naszą  energie przeznaczamy wyłącznie na przetrwanie. Praktycznie stoimy w miejscu ciągle pędząc do przodu w pogoni za środkami do życia, albo szukaniem aprobaty wśród ludzi, którym faktycznie nie zależy na  naszej osobie.

W końcu przychodzi wieczór,  albo weekend i czas na reset. Bawimy się do oporu, w szaleńczym wirze towarzyskich spotkań, robimy bekę, dobrze się bawimy i głównie pierdolimy bzdury nie zależnie czy spotykamy się z najlepszymi znajomymi, czy tymi mniej fajnymi, albo totalnie obcymi ludźmi. Relaks oczywiście jest jak najbardziej wskazany, ale czas na bibie ucieka szybciej niż ten - nie na bibie. Pewnie zaraz ktoś będzie krzyczeć, że poznał w klubie albo na parapetówie swoją dziołchę albo chłopaka, ale to raczej kwestia bycia w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie;) Żeby nie było – jestem zwolennikiem rozrywki (i relaxu), ale nie o tym teraz.

Potem kac /zwał / odsypianie i... po weekendzie.

Znów do pracy. Algorytm sie zamyka. Nie mamy czasu na to by chociaż na chwile zastanowić  sie nad tym co faktycznie jest ważne – zmiany (systemu?).
Nie budujemy prawdziwych relacji. Gdy dorastamy grono znajomych powoli rośnie, później sie pomniejsza, potem w praktycznie totalnie zamyka, a my w gruncie rzeczy sie nie znamy, nie chcemy słuchać o problemach innych bo mamy i tak za dużo własnych, albo po prostu nas nie interesują bo nam sie "udało".

A może by tak przerwać algorytm??

Ten wpis nie jest o tym, żeby przekonać cię do porzucenia melanżowania, ani o tym żeby zmienić swoje nastawienie i nagle stać się ekstrawertykiem, super ciekawym życia człowiekiem, albo filozofem. Zależy mi po prostu na tym, żebyś w wirze codzienności zatrzymał się na chwile. Zwolnił, porozmawiał. Spróbuj zadać nowe pytania i później szukaj na nie odpowiedzi. Jesteśmy tak mocno wpisani w system, że niektórzy z nas nie wiedzą nawet dlaczego i po co, robią to, co robią na co dzień. Albo nie próbują zastanowić się, czy da radę zmienić „coś” co im nie pasuje, bo zakładają, że tak musi być... To też kwestia ambicji i aspiracji, ale właśnie czyich? Indywidualna ambicja nie jest na rękę systemowi. On chce żebyśmy byli ambitni na jego potrzeby… tylko dla niego.

Więc?

Masz chwilę na to, żeby swobodnie pomyśleć? Masz czas na prawdziwą konwesację?


„Would you let the system get on top of your head again?”
Robert Nesta