W melancholii duch mój brodzi…
Chodzi, szwęda się i szuka łodzi.
Płynąć w podróż mu się marzy,
Chce odpłynąć, zniknąć z plaży.
Patrzy przed się, patrzy w chmury,
Patrzy w piasek, w dzień ponury.
Myśli błądzą gdzieś rozmyte,
Między bytem, a niebytem…
Smoła z duchem zespolona,
Gęsto, parno zaraz skona…
Lekkość bytu gdzieś uciekła,
Widać blisko bramy piekła.
Ratuj Stwórco… ratuj teraz,
Przez las mroczny się przedzieram,
Gdzie ta plaża, piękna rajska?
Morze cudne, piękne… bajka.
Duch i ciało niby razem,
Jednak różne mają twarze.
Ciało gibkie, szybkie, zwarte,
A Duch, jakby miał awarię…









