Tuesday, March 24, 2026

Światy



Rozkrok na granicy dwóch światów,

Oaza spokoju i totalny dom wariatów.

Wyżyny intelektu, na przeciwko chamstwo.

Dobre dusze kontra zbiry, bardzo dobrze znam to.

Sunday, March 22, 2026

...


Żyje za bardzo.
Nie żyje wcale.

Tańczę z nią,
Jak w gorącym karnawale,

Długo jej nie było, znowu wpadła z nikąd.
Dziś nie przyszła sama, jest tu z całą kliką.

Idziemy w balet, znowu jest normalnie.
Rano jej nie było, jakie to banalne...

Monday, January 19, 2026

`Czarna żółć




W melancholii duch mój brodzi…

Chodzi, szwęda się i szuka łodzi.

Płynąć w podróż mu się marzy,

Chce odpłynąć, zniknąć z plaży.


Patrzy przed się, patrzy w chmury,

Patrzy w piasek, w dzień ponury.

Myśli błądzą gdzieś rozmyte,

Między bytem, a niebytem…


Smoła z duchem zespolona,

Gęsto, parno zaraz skona…

Lekkość bytu gdzieś uciekła,

Widać blisko bramy piekła.


Ratuj Stwórco… ratuj teraz,

Przez las mroczny się przedzieram,

Gdzie ta plaża, piękna rajska?

Morze cudne, piękne… bajka.


Duch i ciało niby razem, 

Jednak różne mają twarze.

Ciało gibkie, szybkie, zwarte,

A Duch, jakby miał awarię…

Monday, July 21, 2025

Palę lajki



Wszędzie nasze ryje,

Wszędzie nasze lajki.

Sam sprzedałem dupę,

K*rwa gdzie są moje majtki?


Dajcie follow, dajcie suba,

Ciągle wrzucam świeże treści,

Jest już selfie, teraz rolka,

To się w głowie już nie mieści!


Super spoko, żadna lipa. 

Ze śniadania wrzucam tipa.

Potem siłka, potem praca.

Nic nie wrzucę, że mam kaca.

 

I że z pracy mnie wylali,

Że mam długi. Świat się wali.

Przecież jeste influence

Dajcie lajków kurwa więcej.

 

Klikasz? Klikaj. Bo to całkiem niezła klika.

Serce, lol i łapa w dół. Zaraz chyba się posikam.

Od Pekinu, aż po Tatry,

Każdy gotów jest i zwarty.


Robię szera. Robię rewolucję Robiespiera.

Duma, radość mnie rozpiera. Jeszcze tylko cztery zera...

Jeszcze chwila, jeszcze moment. 

Od tych lajków chyba spłonę.


Jutro wstanę, skomentuję wszystkie posty.

Żeby sąsiad był zazdrosny.

Żeby każdy widział login mój.

Żeby wszystkich strzelił ch•j.


Byle by się gotowało,

bo nam lajków ciągle mało...

Monday, May 19, 2025

Ale...

 


Niby taki sam, ale jednak z innej gliny,

Te same problemy, lecz inne rozkminy...


B.

Thursday, November 28, 2024

Pożar

 


Mój dom się pali, mój dom się zapada,

Ktoś podpalił go od środka, to jest zwykła zdrada!


Nie ma komu pomóc, nie ma sąsiada. 

W chaosie pogrążeni domownicy, biada!


Płoną buty na stopach, ręce poparzone.

Czyżby nasze chwile były policzone? 


Dom stoi jeszcze, okna osmolone.

Wszech obecny wody brak. Płonę. 


Pożar co raz większy rośnie,

Pożar huczy co raz głośniej.


Dach spalony, ściany czarne,

Na ratunek szanse marne.


Ogień trawi wszystkie meble,

Trawi to, co jest potrzebne.  


Trzeba gasić, trzeba walczyć.

Pojedynek wciąż otwarty…


Walka z ogniem będzie długa,

Minie doba - pierwsza, druga. 


Może dni tych więcej minie,

Gaś by dom dać swej rodzinie!



Wednesday, October 11, 2023

Na nogach glinianych




Polacy jak tyłek, na pół podzieleni.
Nie widzą przyczyny, więc nic się nie zmieni...
Lewa strona, prawa flanka, totalny absurd,
Prasa, telewizja wciąż dodają kontrastu.
Czarne jest białe, białe jest czarne,
Szanse narodu są raczej marne. 
Denary się leją, grabież trwa w najlepsze,
Powoli zdychasz, na plecach masz dreszcze. 

Krzyki, wrzaski, przepychanek cała masa,
Nie ma powagi, rozsądku, zniknęła klasa. 
Obietnice? Fruwają w powietrzu, jak babie lato.
Lekko kłamstwa z ust płyną, nie ma kar przecież za to. 
Znów człek dał się wykiwać, poniżać i skopać,
Liczy się gaz, podatek, deszczówka i ropa.
Interes ma być intratny, ale nie dla każdego, 
Bo pieniądz dla władz jest - nie dla biednego. 

Porządek z chaosu, wszystko kipi w kotle,
Człowiek zasuwa, z czoła kapią mu krople.
Ciśnienie wciąż większe, już prawie wybuchło!
Nikt nie ma pojęcia co będzie jutro...
I nie ma też chwili, chwili wytchnienia,
Machina ta zżera ludzkie istnienia. 
Spokoju brak. Zsuwa się lawina.
Płacz przyjdzie później. Czyja to wina?

Wednesday, March 22, 2023

Moment...



Życie, życie na 100 procent....

Życie cudem jest, to doceń.

Balans liczy się najbardziej,

Czasem mięknie nawet twardziel.

Siłowanie z realiami,

Ludzie walczą z losem sami.

Coś tu nie gra ewidentnie,

Wszystko pędzi w szybkim tempie.


To już znamy, więc co dalej?

Naprzód ciągle idź wytrwale. 

Czasem usiądź na chwil pare.

Popatrz w niebo niebywałe.

Chwila z chwilą zespolone,

Tworzą seans tu na dole.

Jest na nadzieja przed oczami,

Wdech i wydech, zwolnij, zamilcz ...

Tuesday, August 3, 2021

...

 


Zduszony, stłamszony, lekko otumaniony.
System mnie dusi, więc mocno wkurwiony.

Krople czasu kapią, kap kap kap.
Olimpiada trwa, zza szyby wariuje świat.

Na piedestale celebrytów masa.
Nie wiedzą nic, ma tylko zgadzać się kasa.

Każdy dłubie swoją łódkę.
Rząd gęby mądrości zamyka na kłudkę.

Dzień nocą się staje, noc w dzień zamienia.
Wszystko na opak, zero zdziwienia.

Kroki ich slyszę, czuję ich oddech...
Nie można tak żyć. Czas walić w mordę.

Bezkarność i buta, cwaniaka domena.
Serce i dusza, on pewnie jej nie ma.

Jeszcze moment, chwil jeszcze parę.
Paść nie możemy, cóż będzie dalej...?

Thursday, April 8, 2021

Kawa




Kawuję umysł i ciało me,
myślę o grzechach...Och, jak źle!

Dusza płacze, krzyczy, wzdycha.
Och! Przydałaby się mary**a